[Księga gości]


Mła


Ona
Fró
Telekomutant

M.T.S.
Fuji
Pyza
M.
Czarne penisy
Adaśko
Dorosła
Colour of air
Stefan
Insanity
To jest wojna!
Bli



2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
2006
2005








lay by me with: own
picture from photobucket



4 lipca 2008 :: 23:59

Szef dzwoni i rozmawiamy 50 minut. O smokach, broni białej i palnej, jastrzębiach, babach grających w męskie gry, rewolwerowym robieniu dziur w aluminiowych blachach, czereśniach, Danii, klockach, oblężeniach, zazdrosnych kobietach, hasłach, reputacji, studiach, burzy i innych rzeczach, które zwykli śmiertelnicy uznaliby za nudne, nikomu do szczęścia niepotrzebne i w zasadzie bez sensu.
Miło sobie czasem porozmawiać z miłym facetem, który chce dowiedzieć się „co u mnie?” i dowiedzieć się „co u niego?”.
Miło czasem włączyć opcję pro-społeczną i posłuchać jak dorosły, poważny facet chichocze do słuchawki. :)

W głośnikach nadal Anouk.

No to wio! (1)

4 lipca 2008 :: 18:09

Nie jest pozytywnie. Nie jest negatywnie. Neutralnie jest.
Włączam sobie „Conga” i mi lepiej. Ktoś nie pisze sms’a i mi gorzej. Słucham Anouk i mi lepiej. Ktoś nie wysyła mejla i mi gorzej. Raz plus, raz minus.


No to wio! (1)

2 lipca 2008 :: 21:16

Obojętność. Apatia. Zobojętnienie. Wyjebka z wypierdolką. Jak zwał tak zwał.

Ja zła i niedobra. Ja – ta, która zawodzi oczekiwania. Ja – na której nie można polegać.

Keczupu. Czerwieni. Krwi.

Pan Chińczyk pyta, jakim człowiekiem chcę być. Dzisiaj? Martwym.

spotykam j.p - jest pijany jak świnia
a ja jestem trzeźwy- jak świnia

idziemy na kawę
on - między morzem wódki, a powrotem do domu
ja - pomiędzy kłótnią z jedną kobietą,
a rozmową z drugą, która być może także się przerodzi w kłótnię


Między kłótnią, wyjściem z psami, a druga kłótnią, ponownie uświadamiam sobie, że lepiej by było, gdyby mnie nie było.

a ja mówię
daj mi spokój
ja nie mam ochoty
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym
pomiędzy kłótnią z jedną kobietą,
a rozmową z drugą, która być może także się przerodzi w kłótnię
ja nie mam ochoty
ja to pierdolę
dziś jestem w nastroju
nieprzysiadalnym


No to wio! (4)

1 lipca 2008 :: 12:36

Sopot. Jakby jaśniejszy od mojej ostatniej wizyty. Za to tak samo gorący. Tylko lody mniej smaczniejsze. Jakby więcej gołych klat :P
Spotkanie z T. po latach spędzonych na wysyłaniu i odbieraniu słów za pośrednictwem Internetu. Spożywanie na Monciaku, gapienie się na gołe klaty i na plażę. Piasek piaszczysty, a woda mokra, zielona i zimna. Na molo. Najpierw fotografowanie siebie i innych. (Pozdrawiam pana w mokrych bokserkach:) ) Potem traumatyczne przejście na koniec mola i posadzenie dupsk na pomościku 10cm nad wodą. Zdjęcia, gra w imiona i z powrotem. Pan Frankensztajn robi zdjęcia z zaskoczenia, bo normalnie to ja się nie daję. Niedobra zapiekanka u niemiłego zgreda. Okropni ludzie w kolejce po bilety, pożegnalny przytulas i do domu. Brat M. w kolorowym kapeluszu, do samochodu i do domu.

No to wio! (7)